Pokazywanie postów oznaczonych etykietą warzywa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą warzywa. Pokaż wszystkie posty

10 października 2013

Spacerek z finałem rydzowym na talerzu.


Dzisiaj wreszcie mogłam wyjść z domu między ludzi. Kilka sklepów trzeba było obowiązkowo odwiedzić. Córka poprosiła o Atlas grzybów. Co prawda patrząc na ilość prawdziwków które zebrała z bliskimi, nie widzę powodu, żeby zbierać inne grzybki. Rydzów na wyspie raczej nie ma, a maślaki, czy opieńki przy prawdziwkach nie mają szansy.
Później odwiedziłam sklep z materiałami i mam piękną wełenkę na ponczo. Czas najwyższy mieć też nareszcie i ten ciuszek na spacery jesienne. Oczywiście pomachałam łapkom fotografowi kołobrzeskiemu. Ten któremu machałam wie, bo odmachał :)
No i kupiłam kilka rydzów, które na mnie mrugały z koszyczka.
Dlatego dziś będzie przepis na rydze.

Rydze na masełku:

składniki:

rydze
masło (ghee ale i to z kostki daje radę)
olej (ja dałam olej kokosowy, bo taki trafiłam w Leclercu)
sól
koperek
troszkę cebulki ( u mnie pół średniej w kosteczkę)

Wykonanie:Rydze płuczemy z piasku i pozwalamy im obcieknąć na sicie, po czym kroimy na mniejsze kawałki, nie za drobno. Na patelni rozpuszczamy oleje i na nie wsypujemy rydze, smażymy do odparowania wody, dodajemy pokrojoną cebulkę. Smażymy chwilę i na końcu solimy i posypujemy koperkiem świeżym i na talerz.

Smacznego!!!


5 grudnia 2012

Ukiś kapustę na surówkę

Zawsze miałam problem z ukiszeniem kapusty w domu. Za ciepło, na balkonie za zimno, proces fermentacji nie przebiegał tak jak należy, a ta kupowana w sklepie nie zawsze nadawała się do surówki. Surówki babci były takie aromatyczne i smaczne a mi wychodziły jakieś bez wyrazu. W smaku nie najgorsze, ale bez tego czegoś. Aż natknęłam się na przepis Magdy Gessler i wyszło idealnie.

Kupiłam dwie główki kapusty na rynku i poszłam na łatwiznę, z braku szatkownicy kapustę zszatkowałam w robocie i wyszły 4 kg poszatkowanej drobno kapusty.

Więc odmierzyłam:
80 g soli kamiennej grubej z Wieliczki
80 g kminku
40 g nasion kopru
2 listki bobkowe
2 ziarenka ziela angielskiego

Tą mieszanką przypraw i soli zasypałam kapustę i chwilę przemiędliłam, teraz przerwa na kawę ( u mnie to zawsze prawie godzinka) i wróciłam do maltretowania kapusty. Ubijania, gniecenia, kiedy puściła soki przykryłam grubą czyściutką pieluchą tetrową i odstawiłam na parapet bez grzejnika pod spodem. Wtedy temperatura jest bliska 17 stopni. Trzy dni pracowała a ja codziennie ją trochę nakłuwałam kijkami do maltretowania głodnych w Chinach i ubijałam żeby wyszły z niej gazy.
Trzeciego dnia wieczorkiem przełożyłam do kamionki, a co się nie zmieściło do mojej niewielkiej kamionki, wcisnęłam do szklanego, wyparzonego słoja, zakręciłam i w stawiłam do lodówki.
Po 3 tygodniach miałam super kapustę do zimowych surówek. Zapach, smak i ta satysfakcja, że wyszła mi babcina kapustka był nieoceniony.

Smacznego!