4 lipca 2018

Ostrość widzenia - szkła kontaktowe progresywne.

Pisałam o wizycie u okulisty w specsavers, oczywiście można iść do przychodni i dostać skierowanie do lekarza w jednym ze szpitali, ale nic mi nie dolega, przychodnia kojarzy mi się jednak z moimi poważnymi problemami, więc dla zwykłych okularów, okulista w Specsavers wystarczy w zupełności. Tak samo jak dla silikonowej wersji szkieł kontaktowych progresywnych. Całe życie krótkowidz jakim jestem chyba od piątej klasy podstawówki nosiłam okulary. Zaczęłam od -0,5 na obu oczkach i w wieku 23 lat dociągnęłam do -3,5 na obu oczkach. Wtedy rozpoczęła się epoka komputerów i zaczęłam słyszeć, że siedząc przy tym komputerze do reszty oślepnę. No i nie oślepłam. Moja wada wbrew prorokowaniu dobrze życzących stanęła w miejscu i ani o dioprię nie chciała drgnąć. Dopiero rak, a właściwie cały pakiet terapii jakie dostałam, żeby gada ubić lekko odbiły się na wzroku. W krótkowzroczność uderzy i dołożyły 0,5, czyli mam na dzisiaj -4.0 na obu oczach, a w chorobę długich rąk walnęły o całą dioptrię na plus. Nie jest źle. Przygotowywali mnie na większe straty.
No ale idźmy dalej, na ostatniej wizycie w temacie okularów oczywiście zamówiła mi moja córka wizytę w temacie szkieł kontaktowych, bo tak mi się wymsknęło, że już szans na porządne widzenie bez tych szkieł ciętych na dwa nie mam. Mam jednak szczęście, bo kolejna wizyta u specsavers'a była już po kilku dniach, chociaż salon pęka w szwach od klientów, bo lato to czas szukania oprawek na słońce, robienia porządków w życiu, torebce itd.
Przed wizytą wiedziałam jedno, że najpierw badanie, później zamawianie, a dopiero na końcu mierzenie i radość posiadania kontaktów. Pani okulistka zbadała oczy i zamówiła dla mnie szkiełka na miarę, po które po tygodniu miałam przyjechać, przymierzyć przy techniku, nauczyć się zakładać i zdejmować, później już w nich poczekać na panią okulistkę, która sprawdza ostrość widzenia, zanim w szkłach wypuści mnie w miasto. Wszystko przebiegło sprawnie, całość tej wizyty trwała koło 40 minut. Dostałam oczywiście pełen instruktaż jak czasowo mam przyzwyczaić oczy do szkieł kontaktowych, co wolno, czego w żadnym wypadku nie wolno, czyli nie wolno płukać szkieł w wodzie, nie wolno zakładać drugi raz tych samych szkieł, nie wolno w tych szkiełkach spać. Dostałam pełen instruktaż jak to 'szkiełko' z silikonu jest wykonane i jak to się dzieje, że samo na oku ustawia się za każdym razem jak należy. Mnóstwo informacji  prosto z książeczki, którą na końcu dostałam ku pamięci, po wyrwaniu jednej strony z indywidualnymi zaleceniami, które podpisuję i zostają w mojej kartotece. Co ważne, dostęp do mojej kartoteki ma mój lekarz onkolog i lekarz w przychodni, więc ja mam pamiętać tylko, że po tygodniu testowania mam zdecydować, czy chcę takie szkiełka w pakiecie miesięcznym, czy jednak tylko na bliż, albo tylko dal. Wtedy na stronie specsavers mam zamawiając wizytę, zamówić sobie również pakiet szkiełek i na wizycie będą już na mnie czekały do odbioru. Podoba wam się logistyka? Bo mnie bardzo odpowiada takie rozwiązanie z uśmiechem wszystkich problemów klienta/pacjenta z uśmiechem, bez pośpiechu w atmosferze
PS
Po wizycie i odebraniu już pełnego pakietu szkiełek jednorazowych na miesiąc dopiszę koszty takich szkiełek w UK i wszystko co ważne moim zdaniem z tej wizyty i od razu uprzedzam. Nie ma możliwości kupienia szkiełek bez wizyty tu na miejscu. Specsavers nie sprzeda ani okularów, ani szkieł jak bułek w markecie bez dopasowania towaru do osoby.
dbałości. Na razie jest rewelacyjnie, widzę jak w podstawówce, czekam na wyjazd nad morze, za kilka dni, żeby potestować szkiełka przy łapaniu krewetek. Przy komputerze i w kuchni sprawdzają się pięknie. 

Gofrowe miseczki i gofry do wbijania w deser.

Poza waflownicą postanowiłam kupić gofrownicę, bo wychowani nad Bałtykiem ludzie bez gofra z bitą śmietaną i owocami raz na jakiś czas nie potrafią funkcjonować bez tęsknoty. A tak zrobię raz na jakiś czas deser nadbałtycki i życie wraca do normy. Najprostszy przepis na gofry puszyste i chrupiące poniżej. Ja robię taką porcję i wszyscy zajadają się pod korek. Z tego samego przepisu robię miseczki do deserów i trochę gofrów.

Prosty przepis na gofry:

3 jaja (żółta do michy, a białka oddzielnie z odrobiną soli ubić na sztywno) 1 łyżeczka pasty waniliowej 3 szklanki mąki 3 szklanki mleka 6-7 łyżek oleju
1-2 płaskie łyżki proszku do pieczenia
i teraz soli na czubek noża jak gofry mają być neutralne, albo cukru ze dwie łyżki jak mają być na słodko

Wszystkie składniki wrzucamy do maszyny prócz białek i mieszamy do uzyskania gładkiego lejącego ciasta. Na koniec ręcznie wkręcamy ubite białka w ciasto i zostaje już tylko nakładanie do gofrownicy (trzeba wyczuć ile, żeby nie wyciekało ciasto bokami, albo żeby gofer był nie dorobiony. Gofry podajemy z czym lubimy, od owoców wszelakich z bitą śmietaną i co nam jeszcze do głowy wpadnie. Pieczemy w maszynkach do gofrów, dość długo, aż do ostatniego parowania i wystawiamy na krateczkę, żeby odparowały i stały się chrupiące i suche. To tyle o gofrach.



Print

Print Friendly and PDF