14 maja 2016

Światełko w tunelu.

No i miałam się opierdalać cały dzień i nawet synek stwierdził, że bezkarnie mogę bo dzień idealny do lenistwa. I prawie by się udało, żeby nie ta wredna świadomość, że czas zapakować płytki ze zdjęciami. I tak się podniosłam najpierw na kawę, bo kawa to najlepszy napój wymyślony na świecie i bez niego poranek byłby strasznie długi.
Więc z kawą siadam do stołu i patrzę na mój projekt..... A później już poszło z górki i oddałam projekt do zdjęć. A sama zrobiłam sobie przerwę z Master Chefem i mamy już obiad na jutro. A moje autko wróciło do żywych. Nawet olej w skrzyni biegów świeżutki. Maciek jest niezastąpiony w temacie auta i potrafi naprawić każde z naszych autek. Ma ten dar, zwany dociekliwością, który pozwala spokojnie szukać najlepszego rozwiązania i realizować je w każdej wolnej chwili. A najważniejsze, że moje autko chodzi znowu jak zegareczek i cieszy oko.

Dzisiaj Domi przytula się jak to tylko ona potrafi i z błyskiem w oku pyta:
- Bacio, a zrobisz mi jutro pierogi takie polskie? 
- A które? Z serem czy z mięsem?
- Z mięskiem bacio.
No i jak tu nie kochać tego skarba, który dzisiaj zmłócił dwa schabowe i biegając po kuchni podskakiwał:
- bacio twoje kotlety są najlepsze i nikt tak nie umie. - Taka muzyka jest miodem na moje niedopieszczone serce.
A sobota zapowiada się pracowita.....






Jutro znowu nic nie robię ;)