Dzisiaj padło wyzwanie:
- Mamo, a poradziłabyś sobie z kalią?
- Nie mam pojęcia, ale nic nie stoi na przeszkodzie, żeby spróbować.
Najpierw zapytałam google jak wygląda kalia. A później wykreśliłam wzór płatka i liścia.
Może i nieudolnie, ale żeby poprawiać, trzeba mieć co poprawiać,
Wzorek nakleiłam na bristol i wycięłam, bo tak łatwiej w foamiranie wycinać płatki. Najpierw obrysować wykałaczką a później wyciąć nożyczkami.
Słupek zrobiłam z plastycznego foamiranu. To genialny wynalazek i od kiedy na niego trafiłam, używam tylko jego do wszelkich słupków i pręcików. Nie miałam wersji granulowanej w kolorze żółtym, ale mgiełki i farbki w spray już tak. Pręciki wyszły dość naturalnie.
Póżniej już tylko żelazko na dwie kropki i formowanie kwiatu. Niektóre płatki podkolorowałam kredkami pastelowymi olejnymi. A listki popaprałam białym pisakiem I wyszło tak:
Jutro spróbuję za radą Agnieszki zrobić magnolię. Właściwie to mój ulubiony kwiat w UK, bo kiedy wyglądam za okno i widzę magnolię to znaczy, że lada moment będzie ciepło.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz