27 marca 2016

Wielkanoc mija szybko.

Święta święta i po świętach. Dzisiaj wreszcie cała rodzina w komplecie mogła posiedzieć przy wspólnym stole. Jutro też trochę sobie wspólnie pobiesiadujemy, ale już nie w komplecie. Nawet udało nam się zrobić wypad od stołu i pospacerować po parku uniwersyteckim. To świetnie miejsce z wielką przestrzenią, rzeczką, mocno naturalnym terenem do spacerów z pieskami, dziećmi i babciami, czyli przyjazne ludziom miejsce. Nawet tutaj spotkaliśmy rodaka z pięknie wychowanym pieskiem, który uwielbia dzieci i pewnie dlatego dzieci uwielbiają jego.
No ale deszcz wygonił nas z parku i wróciliśmy do domu.
Mocno zmęczyły mnie te święta i dzisiaj marzę już tylko o ciepłym łóżku, szklance gorącej zielonej herbaty z syropem z agawy i plasterku cytryny. A dostaję panią doktor, która bardzo poważnie zabrała się za leczenie babci swoim zestawem medycznym stworzonym z kartonu i pisaków. Uwielbiam moją wnusię, która jest w swojej medycznej roli bardzo przekonująca i bardzo fachowa.  Po takim leczeniu i zapisanej herbacie z cytryną czuję się dużo lepiej, ale dzisiaj już nic mi się i tak nie chce.
Chociaż t nie do końca prawda. Wybierałam telefon i po moich bardzo dobrych doświadczeniach z HTC po przeczytaniu mnóstwa recenzji, obejrzeniu mnóstwa testów wybrałam sobie coś takiego:


Może nie jest to model z ostatniej chwili, ale jak dla mnie ma zadowalające recenzje i sądzę, że sprawdzi się jako moja nowa zabawka.  Myślę, że mojej wnuczce będzie pasowała nowa komórka babci, bo ogarnie jak nic minecraft, czyli ulubioną grę najmłodszej w rodzinie.
A właśnie o tej grze wypadałoby kilka słów napisać. Nie opanowałam grania w minecraft, ale patrzę czasem jak moja wnuczka gra i jestem pełna podziwu dla zdolności młodych, którzy bez problemu poruszają się w przestrzeni gry i bezbłędnie pamiętają lokalizację swoich rozbudowanych pomieszczeń. Ta gra opanowała młode pokolenie mocno i powstały już książki do minecraft, a kilka dni temu udało nam się kupić encyklopedię minecraft i co z tego wynikło? Kiedy wnuczka dostała pierwszą książkę o minecraft, chwyciła, otworzyła i przez godzinę nie można było jej oderwać od czytania. Pewnie dlatego bez dyskusji wzięliśmy encyklopedię minecraft.... Kto by pomyślał, że droga do ćwiczenia czytania będzie dreptała przez grę bardzo ubogą w grafikę, ale przestrzenie bardzo bogatą.
Czy to był dobry pomysł, żeby pięciolatka dostała własny tablet? Hmmm myślę, że to wszystko zależy od planu dnia i ilości zajęć z rodzicami, koleżankami i kolegami i indywidualnych zainteresowań malucha. U nas tablet pomógł wnuczce w angielskim, poznawaniu angielskich i polskich bajek. Czytamy jej dużo, ale czasem dobry lektor jest lepszy, jak brak bajki, zwłaszcza że bajki są w obu językach. Tablet też ułatwił czytanie i literowanie, chociaż ilość ćwiczeń w szkole i podejście nauczycieli do nauczania jest fantastyczne. No ale ilość nauczycieli na grupę piętnastki dzieci w ilości czworo, a w porywach więcej daje komfort nauczania.