24 lutego 2016

Wracam do nauki angielskiego.

Hura!!!!! Od wczoraj mam zajęte wtorkowe wieczory i to jest piękne. Wróciłam na kurs angielskiego i trafiłam do fajnej grupy z przesympatyczną starszą panią, nauczycielką angielskiego. Kurs to projekt rządowy, więc nie muszę za niego płacić, a jedynym moim obowiązkiem jest grzecznie na niego uczęszczać. No można jeszcze się uczyć i ćwiczyć to co na zajęciach poznajemy, ale nikt, tego tak naprawdę tutaj po polsku nie wymaga i pewnie dlatego większość przykłada się do nauki, bo robi się to dla siebie.
Były rozmowy o sobie, było pisanie co robiliśmy wczoraj, co będzie jutro itd. A na koniec drobny pakiecik słówek do literowania, a raczej do nauki pisania. Prosto, łatwo i przyjemnie, a
najważniejsze, że regularnie. Z wnuczką zabawiłam się w podpisywanie obrazków literkami ze scrable word i ku obopólnej radości nieźle się tym bawiłyśmy. Ona mówi na poziomie biegłym, ja łatwiej zapamiętuje słowo napisane. Do tego kolorowanie obrazków i pół godziny przyjemnej zabawy. Gdyby ktoś chciał się pobawić to wystawiam obrazki do wydrukowania na kartce i życzę dobrej zabawy.
A ja wracam do pracy, bo zostaje coraz mniej czasu do mojego nowego przedsięwzięcia, a jeszcze PL leży i czeka na dokończenie. Kilka zdjęć lutego i kilka opisów jest niezbędnych, żeby podsumować miesiąc naszego życia na pełnej petardzie i bardzo pozytywnie. Cholera, jak ja kocham moją rodzinę ... Wspaniałe mam dzieciaki, najlepszą na świecie wnuczkę i nawet chłop stara się grać w jednej drużynie.... Takiej rodziny życzę wszystkim.