20 lutego 2016

Foamiran czy foam Eva, a raczej początek przygody z kwiatami.

Kolejny dzień miał być przeznaczony na szukanie wiedzy w temacie kwiatków z foamiranu. Zobaczyłam kwiatki w kilku miejscach i po prostu się pochorowałam na zrobienie kwiatków a raczej wianuszka z polnych kwiatków do letniej kreacji wnuczki. Mam jeszcze trochę czasu na naukę, więc poszukuję wszelkich informacji, stron, mistrzów w temacie foamiranu. Na razie muszę zrobić zamówienie kilku arkuszy foamiranu cieniutkiego, żeby było łatwiej go obrobić. Znalazłam żelazko z trzepniętym pojemnikiem na wodę, ale idealnie nadające się do podgrzewania płatków i kształtowania ich w paluszkach.
Dzisiaj udało mi się zrobić kwiatek z użyciem wykrojnika do Big Shota i nie jest to strasznie trudne, ale potrzebna praktyka, kilka narzędzi, kredki pastelowe i proszkowe mam, więc tego mi nie potrzeba, ale obowiązkowo potrzebny mi cieniutki foamiran. I to chyba na razie wszystko ;) Zeszyt znaleziony idzie pod poduszkę do przypomnienia wiedzy tajemnej, muszę poszukać jeszcze moje płótno i wykrochmalić sobie żelatyną kilka arkuszy A4. Przy okazji chciałam spróbować, czy nasza drukarka laserowa da radę wydrukować na płótnie kilka obrazków do poduszek. Jak to się uda to i wzory do wycinania będzie można wydrukować, zamiast przerysowywać. Chociaż mogę też skorzystać z mojego podświetlanego blatu. 
Przy okazji znalazłam moje notatki do zapisywania w pliku podkładów muzycznych z nauczania podstawowego jeszcze na commodore czy Amigę. I konspekty do prowadzenia zajęć z matematyki dla zerówki. Zresztą bardzo dobre i sprawdzone w praktyce konspekty. Kolejny raz pewnie sprawdzę je na wnuczce i zobaczymy, czy będzie się przy nich tak dobrze bawiła jak moje dzieciaki wieki temu. Zapiski wstawiam, gdyby ktoś nie wierzył, że wieki temu używałam Amigi 500 w celach edukacyjnych nauczania początkowego. 


 Tu jedna ze stron moich notatek sprzed wielu lat z kursu na kwiaty z płótna, satyny itd. czyli dobrego kursu, z czasów kiedy od dobrych narzędziach do wyrobu kwiatów można bylo zaledwie śnić po cichu. Zeszyt przetrwał kilka przeprowadzek i zastanawiam się czy nie umieścić tych lekcji na blogu. Plan mi się podoba, myślę, że nie tylko mi. A poniżej namiastka notatek:



 To mniej więcej zajawka najbliższych dni, przerywana lekcjami angielskiego, do którego zacznę się jutro przygotowywać. Słuchawki na uszy i do przodu. A dzisiaj na dobranoc zmediuję sobie hasło które zapadło mi dzisiaj w pamięć, a właściwie dwa hasełka:

***
Pewne drzwi trzeba zamknąć.

 Nie ze względu na dumę czy złość. 
Po prostu prowadzą donikąd.

***
Szacunek należy się tym, 
którzy na to zasługują a nie tym,
którzy się go domagają.

A melduję, że skończyłam książkę księdza Kaczkowskiego i z wielką przyjemnością czytałam każde słowo. Moja wiara nadal jest klasycznie ateistyczna i twardo stąpam po ziemi, ale lubię logikę i szacunek do drugiego człowieka, którą ksiądz Jan propaguje w swoim życiu. Na tej płaszczyźnie jesteśmy w wielkiej zgodzie. Muszę szybko zapisać kilka zdań, które zapadły mi mocno w pamięć po tej lekturze, zanim przysypią je kolejne ciekawe przemyślenia z drugiej książki od Agnieszki. Takiego ładunku pozytywnego myślenia nie spodziewałam się. Jest świetnie, moja wnuczka i ja jesteśmy  podobne do siebie i pewnie dlatego tak świetnie się dogadujemy. To ciekawe jak co drugie pokolenie jest do siebie podobne. Na szczęście każde kolejne jest mądrzejsze i to jest bardzo pocieszające w mojej rodzinie.