- Babciu, mama zrobiła kawę dla ciebie i kazała sprawdzić, czy śpisz.
- Przytulisz się na chwileczkę? - I już gramoli się moja wnuczka i z pilotem w garści ustawia mi poduszkę prawie na baczność. Łóżko na pilota ma swoje zalety, ale wady też są, kiedy pilot dostanie się w ręce pięciolatki....
- Mamo!!! Już obudziłam bacię i zaraz zejdzie! - krzyczy dumna z siebie wnuczka. No tak, że też nie przewidziałam wrodzonych talentów do rozwiązywania wszelkich trudności i oporów w kolejnym pokoleniu....
Ale cofnę się do dnia poprzedniego. ostałam od synka kilka szyszek:
- Mamo, znalazłem w aucie u Malwiny, jeśli ci się przydadzą to jeszcze kilka tam leży. - Takich szyszek nie widziałam jeszcze. Jedna szyszka wypełniała mi całą dłoń, a ponoć są tam też większe.
- Co to za gatunek drzewa? - pytam, nie mając pojęcia jak wielkie jest drzewo z takimi szyszkami.
- Może Malwa wie.... - No i dowiedziałam się, że to sosna pinia, a jak chcę więcej to dostanę.
Na razie myślę, co można zrobić z takich wielkich szyszek i jak wykorzystać tak potężne łuski..
Kawa, śniadanie z rodziną i słodkie sobotnie lenistwo. Co prawda lenistwo się kończy, córka idzie do pracy, a wnuczka oczywiście już zapowiedziała wspólne bajki i minecraft. A faceci cały dzień walczyli z autami, więc pewnie zalegną wieczorkiem na jakimś filmie przed telewizorem.
Czas najwyższy zabrać się za kolejną stronę PL, ale chcę najpierw zrobić kilka własnych kart do kolejnych zdjęć i zrobić jakiś maleńki kroczek do przodu w temacie zasad PL. U mnie to jeden wielki chaos. Chociaż jedno w projekcie jest bardzo dobre, wróciłam do angielskiego i ćwiczeń językowych. Chociaż przydałby się jakiś kurs i planowa nauka, bo boję się że mój zapał za jakiś czas się skończy, a kurs to przede wszystkim praktyczna nauka z ludźmi na tym samym poziomie językowym. To zawsze pomaga mobilizować się.
Co do mojego auta, to oczywiście już sprawne i gotowe do jazdy, tai synek to skarb i już. Dzisiaj córeczka też dostała swoje auto po przeglądzie i drobnych korektach. A na plaży morze wyrzuciło wieloryba i akcja ratunkowa nie powiodła się tym razem.... Kilka ton nie udało się w tym miejscu oddać morzu. Ostre skały i odpływ nie pomogły, a wręcz przeciwnie. Nie chciałam jechać i robić zdjęć... Długo przy brzegu pływało kilka wielorybów nawołując bezskutecznie tego na brzegu, zanim odpłynęły....
A jutro.... jutro planuję przejrzeć ogródek. Na termometrze zrobiło się dzisiaj plus 9 stopni na plusie, więc wszystko wychodzi z ziemi i trochę się obawiam, że za kilka dni przymrozi i będą straty, chociaż patrząc na spokój naszych sąsiadów bliższych i dalszych, to powinnam też zostawić naturze prawo do decydowania o tym co ma przetrwać, a co nie w naszym ogródku. Tak prościej i bez niepotrzebnych nerwów. Wystarczy że tu nie ma kretów i po trzech latach mieszkania w tym domu ilość kwiatów cebulowych zaskakuje nas niezmiennie. Rośnie każda cebula wysadzona z doniczki i kwitnie na potęgę kolejny rok. Właśnie zaczęły kwitnąć narcyzy przed domem...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz