20 grudnia 2015

Kartkowanie

Pracowite dwa dni za mną. Dzieci przyginają w pracy, do tego mają trochę prac do napisania, więc ja w domu rządzę ;)) Znaczy nikt nie protestuje jak zajmuję kuchnię i tworzę co mi w duszy gra. Króluje rolada biszkoptowa z kremem truskawkowym, albo śmietaną cytrynową. A dzisiaj na tapetę poszły strucle makowe i makowiec, a dziewczyny lukrowały pierniczki. Już trzecia partia pierniczków wyszła spod ręki mojej córki i nadal problem z zapełnieniem puszki bo nasza najmłodsza za mamine pierniczki dałaby się pokroić. Nic tak dobrze jej nie wchodzi jak pierniczki na miodzie mocno korzenne. Najśmieszniejsze, że nie lubi miodu, a w piernikach wcina aż miło.
W międzyczasie udało mi się dobrnąć do brzegu z produkcją kartek świątecznych, Ostatnie z rana polecą do Elusi i Sabinki. Mam nadzieję, że zdążą przed świętami. Narobiłam tych kartek dobrze ponad trzydziestkę i już wiem, że w przyszłym roku mam się zabrać za kartki wcześniej ;) Ale zabawa przy kartkach jest przednia i wciągająca. A że dostanę..... nie uprzedzajmy faktów ale już się cieszę.






A ostatnie dni to był kolejny ślub i robiłam pudełko na płyty ze zdjęciami:



Klientka zadowolona, córce bardzo się podobają moje pomysły, a mnie ... cały czas czuję niedosyt umiejętności, a to strasznie nakręca, chociaż czasem irytuje. Zwłaszcza jak coś nie do końca wychodzi tak, jak bym chciała.
Czasem kręcę się w kółko z pomysłem, który kompletnie nie chce się zrealizować, ale pocieszam się że dopóki mam coś przed sobą zaplanowane do zrobienia, nie jest źle.