27 października 2015

Poćwiczymy?

Kolejny dzień grypy i pomimo sterty ziół, syropów, tabletek na dziwne dolegliwości jelitowe nic się nie zmienia. Kaszel jest tak samo upierdliwy co nie dający spać, a wszelkie dowcipy jakie serwuje mi wirus dołują i doprowadzają do białej gorączki. Nie znoszę leżeć w łóżku a dwa dni musiałam leżeć z przyczyn kompletnie ode mnie niezależnych. Dzisiaj siłowo wstałam i nie będę siebie przekonywała, że to było słuszne. Po prostu nie mogłam już tracić czasu na bezmyślne leżenie w którym nawet rysować się nie da, bo blat nie do końca taki wygodny, żeby się chciało.
Na szczęście mam córeczkę, która uściskała mnie gazetką papercraft z dołączonym wykrojnikiem gwiazdy betlejemskiej, więc chociaż kolejną kartkę udało mi się zmontować, bośmy coraz bliżej świąt, a tym samym dwóch wersji tych samych świąt. Czyli polskiej Wigilii i angielskich świąt z indykiem i tradycyjnymi potrawami Anglików.
A ja w swoim crafcie zaczynam kierować się sercem i tym co mi w duszy gra. Kolor, gazety, kolaż i moje myśli, a raczej brak tych myśli bo wywaliłam z głowy sporo śmietnika, tak samo wywaliłam w pełni poczucie winy za to że jestem chora, za to, że nie będę uszczęśliwiać każdego tylko dlatego, że on/ona/ono się do tego przyzwyczaił(a)(o). Żyję tu i teraz, dla siebie i tylko dla siebie.

Dzisiaj też zostałam uściskana przez moje dzieciątka świeżymi truskawkami, całym pakietem orzechów brazylijskich i amarylisem, którego mam doprowadzić do stanu kwitnienia, chociaż nigdy tego nie robiłam. W między czasie próbuję znaleźć  ćwiczenia i chyba zacznę ćwiczyć za troszkę wg tego planu. A ćwiczenia wyglądają na bardzo przyjemne:


1.

2.

3.


4.

5.

6.

7.

8.

9.





Jak komuś za mało ćwiczeń to jeszcze trochę ciekawych można na tej stronie znaleźć. A ja idę na zieloną herbatkę z miodem, a później prosto pod kołderkę z nową gazetką craftową.