24 maja 2015

Zgadywanka z rozwiązaniem.

Najpierw chciałam Wa kochani pokazać zdjęcie. Przepraszam, że z komórki, ale pojechaliśmy z moimi dziećmi do lasu po gałązki na wyposażenie klatki dla burunduków. Klatka już skończona i dzisiaj będzie 'meblowana' wewnątrz. Jeszcze kilka rzeczy i będzie można jechać po burunduki. No i zapakowani w gałęzie wracamy z lasu i czytam szyld.... Nie powiem jeszcze jaki, ale powiedziałyśmy równo z córką: "jakie piękne .............", No i trzeba było się zatrzymać i zobaczyć z bliska.

 



  






Właściwie wszystko wygląda jak w parku, dobrze doglądanym parku. Kwiaty, drzewa, trawniki pięknie zadbane i miło się wędruje alejkami. I schodzimy na ziemię. Tak to jest miejsce pochówku. Na drogowskazie pisało: Crematorium, słowo, które nam Polakom nadal źle się kojarzy. Ale czyż nie zależy nam na zostawieniu po sobie pamięci, zamiast zarazków i chorób? No dobra, my już temat śmierci przepracowaliśmy dokładnie, ale to nie znaczy że będę Was drodzy czytelnicy zmuszała do tego samego. Chciałam tylko namówić do refleksji nad sposobem chowania zmarłych. Tutaj nikt nie pobiera opłat za miejsce na cmentarzu. Jednorazowo za roślinkę i tabliczkę płaci się 300 funtów. I to wszystko, grobów się nie niszczy, nie ma ustawy, że po 50 latach od ostatniego pochówku można cmentarz zlikwidować. Nie pobiera się również opłat za miejsce od rodziny już grobów 'zasiedlonych'. Nota bene ciekawa ciekawa jestem, jak ten problem rozwiązują cmentarze chowające samotnych ludzi bez rodzin.
Posmuciłam trochę? Słowo, że nie taki był mój zamysł. Nastrój mam bardzo dobry i jak to mówią całkiem nieźle idzie mi scrapbooking.
Zapisałam się na fajną grupę scraperek i uczę się z ich filmików. Ale o tym będzie inny wpis. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Będzie miło jak skomentujesz :) Dziękuję :)