16 kwietnia 2015

w szpitalu

Właściwie to nie wiem, co napisać. Zameldowałam się o 17 tej. Czekała już na mnie pani anestezjolog i uspokoiła, pokazała co jutro zrobi, jak potoczy opieką i zapewniła, że zadba o mnie tak jak o własne dzieci. Później dostałam obiado-kolacje i kawę. A później testy, krew do oddania, ciśnienie, wenflon itd. A teraz mogę sobie odpoczywać do rana, ewentualnie pisać lewą ręką co jest mało wygodne. No i na kolację kroplówka.. co będzie jeszcze?








Kroplówka skończyła kapać o 5 rano.... a w miedzy czasie co godzinę miałam krokodyla na palec, mierzone ciśnienie krwi i temperaturę. Niech się nikt nie dziwi, że pacjenci wola spać w domu ;))) Wyspałam się jak diabli ;)))