23 lutego 2015

Angielska grypa przeszkodą....

Czwarty dzień leżenia i zostały dwa dni do pierwszego dnia terapii. W środę cały dzień mam spędzić w szpitalu. Będzie chemia podana pod nadzorem i bardzo wolno, czyli będą cały czas obserwować mnie i przepytywać. A później radioterapia, ale to z przygotowaniem nie powinno zając więcej niż 30 minut.
Czy się boję? Chyba jedynie tego, że mój organizm jest na dziś tak osłabiony, że nie wiem co zdecyduje lekarz. Jak odsunie do wyleczenia grypy, będzie znaczyło, że terapia faktycznie jest bardzo trudna i mogę się trochę pobać. Jak powie, że moja leczona grypa z zapaleniem oskrzeli nie stanowi przeszkody, to będę się tylko obawiać, jak zareaguje mój organizm na ten lek... W skutkach ubocznych ma ostry odruch wymiotny, a to kiepsko akceptuję.
Moje kochane pielęgniarki z przychodni dziś wspierały mi córkę, że jak ma jakiekolwiek wątpliwości, ma ich nawiedzać, nawet codziennie. Pomogą i doradzą jak tylko potrafią najlepiej. Pościel gotowa do wymiany na aseptyczną i pachnącą, łóżko gotowe i sprawdza się fajnie. Nogi do góry, czy pozycja siedząca osiągalna bez pomocy poduszek i dzieci, więc nadal będę samodzielna chociaż trochę.
Powiem Wam drodzy moi, że w tej chorobie wsparcie bliskich jest najważniejsze. Nie wyobrażam sobie zachorować i nie mieć takich dzieci jak moje na wyciągnięcie ręki i w zasięgu telefonu. Które nie boją się rozmawiać ze mną o wszystkim co związane z chorobą i obawami, które przy tej chorobie są wyjątkowo silne.... Ostatecznie rak w Polsce nadal kojarzy się z hasłem Rak to wyrok. To że mówi się na dzisiaj ze słowem nie, niczego w mentalności nie zmienia.
Bo zaraz po tytule: Rak to nie wyrok, czytamy, że trudno go wykryć, że wcześnie wykryty dobrze rokuje, co nie znaczy to samo co jest wyleczalny. Że większość objawów jest tak podobnych do zwykłych objawów, z którymi lekarz rodzinny wyśle nas do domu proponując witaminki i cieplejszy sweter do pracy. Co usłyszałam tutaj, kiedy jeszcze byłam przed niedyskutowalną już diagnozą?
- Proszę podejść do tego spokojnie, 
- zrobimy cały cykl badań żeby wykluczyć chorobę, a jeśli jakaś jest, wyleczymy. 
- Ja cię przepraszam, że badanie nie było przyjemne, ale cieszę się, że się na nie zgodziłaś, bo daje szansę szybszej diagnozy. 
- Jesteś świetna, bo z nami tak dobrze współpracujesz, a to dobrze rokuje. 
- Będzie ciężko, ale jesteśmy cały czas przy tobie i jeśli tylko coś cię niepokoi, to dzwoń i zawsze oddzwonimy.

To takie niuanse bez znaczenia, ale dla pacjenta onkologicznego bardzo istotne. Dla mnie również bardzo istotne są osoby w sieci. Jedne znam osobiście, inne czytam w sieci od dość dawna, jak pewnie one mnie. Czasem to jedno czy dwa słowa wsparcia trafiają w taki ciężki moment i człowiek staje na nogi lepiej niż po tabsach czy innych dzikich lekach. No i moje dzieci to anioły, od października jeżdżą ze mną na wszystkie wizyty, trzymają za rękę jak trzeba, a jak nie trzeba to uśmiechają się i wierzą że dam radę przez to przejść.

No i przyszła właśnie córka, która dzisiaj obdzwaniała władnych w temacie terapii..... Moja grypa została skonsultowana z lekarką z przychodni i lekarzem od chemii i ponieważ jest ona w tym roku taka problemowa i wykańczająca, to terapie zaczynam tydzień później.... To znaczy, zaczynam wg grafika, który mam, ale od 04 marca, a ten tydzień zostanie przeniesiony na koniec cyklu, tylko jeszcze dostanę list o godzinach ostatniego tygodnia terapii, bo mogą trochę ulec zmianie. Cała reszta jest tak samo...Czyli dużo piję, biorę antybiotyk i doprowadzam się do stanu bezgrypowego....
Nie wiem czy to dobrze, czy źle... Muszę się z tym przespać.