20 sierpnia 2014

Free time and weekend

Wnuczka śpi spokojnie, ja ogarnęłam rzeczywistość po długim i ciekawym dniu, córka w pracy, Maciek w pracy to mogę sobie zamarudzić do bloga, niech nie myśli, że będzie łatwo.

Dzisiaj po pracy wpadają dzieciaki i oczywiście jak to w ich zwyczaju obrzucają nas prezentami. Domi zgarnia gazetkę z zadaniami do rozwiązania, a ja pakiet craftowych gazetek. Będziemy miały co robić przez kolejne kilka dni. Chociaż nadal mam problem z czasem na crafty, a jesień za progiem i będzie trzeba trochę popracować. Angielski już minimalnie ogarnięty i mogę się pochwalić: Daję radę!
Wyniki egzaminu nadal nie przyszły, ale że nie przyszły do żadnego z nas to nadal mam nadzieję na zdany egzamin ;))) Ostatecznie zaczyna mnie wkurzać myśl, że musiałabym znowu wałkować tematy jedzenia, części ciała i zamawianie przez telefon :))) Chcę budować zdania.
I nawet zaczyna mi to wychodzić. W sobotę były w Forum dni wszelakich kultur zamieszkujących miasto i oczywiście wypadało chociaż zobaczyć ile nas tu z bloku wschodniego i nie tylko jest.
Dominika dziarsko chwyciła mnie za rękę:
- Babcia idziemy oglądać - i pociągnęła od stosika do stoiska. Na wejściu do biblioteki złapała nas rdzenna pani z biblioteki. Pełna zapału zaczęła tłumaczyć plan imprezy i .... ja rozumiałam co do mnie mówi. Później przepytała mnie skąd jestem, co robię i że powinnam wpadać do biblioteki bo mogę szlifować język. A na koniec usłyszałam, że ona wszystko rozumie co ja mówię i aż trudno jej uwierzyć że dopiero pół roku uczę się angielskiego.... No i co? Jestem wielka!!!! Teraz ryję słówka z jeszcze większym zapałem jak wcześniej i kalecząc układam zdania coraz dłuższe ..... Jest lepiej i mam nadzieję, że za jakiś czas będę dogadywała się normalnie z tubylcami czyli Anglikami :))) Musi być dobrze, bo innego wyniku nie zakładam.




A dni kultury były takie sobie. Trochę mnie Polskie stoisko zawiodło, ale może ja za mało znam zasady panujące w tym środowisku i z czasem zrozumiem lepiej w czym problem.
Na razie klują i się po głowie mało pozytywne refleksje i kilka pomysłów, których nikt nie miała ochoty posłuchać. Za rok spróbuję ....
Przed forum zebrali się też harlejowcy miejscowi ze swoimi pięknymi maszynami, jak zwykle młodzież pokazująca swoje pomysły na free time i trzeba było zbierać się do domu, bo tutaj dzień wolny od pracy to nie zawsze niedziela i nie zawsze są to dwa dni wolne w tygodniu.



 No ale ponieważ ostatni samolot wylądował, a może to tylko helikopter przeleciał gdzieś w pobliżu ratunkowy to życzę Wam spokojnej nocy i miłego oglądania zdjęć, a ja pomyślę co zrobić do jutrzejszej zupy kurkowej na obiad, bo od 15-tej jesteśmy wszyscy w domu i trzeba zadbać o good time for all ;)))