26 maja 2014

O Kurdach część trzecia

Czasem mówimy, że Polska ma marne usytuowanie geopolityczne w Europie. Na tle Kurdystanu to nasze położenie geopolityczne jest fantastyczne, inna sprawa że mu z tym położeniem w Europie zachowujemy się jak stado nieokrzesanych durniów, które nie ma o tym pojęcia że właśnie schodzi z drzewa w procesie ewolucji społecznej i powoli musi zacząć uczyć się demokracji, bo przepadnie na własne życzenie.
Na koniec wklejam ostatni kawałek z książki o 'Kurdyjskim węźle'.

Nadzieja podszyta strachem

Jaki los czeka kurdyjską diasporę po prawdopodobnym obaleniu reżimu Husajna? Zależy on od uwarunkowań międzynarodowych, jakie wytworzą się po wojnie i od samych Kurdów: czy będą potrafili przezwyciężyć rodowe waśnie oraz pragnienie niepodległości za wszelką cenę.
Kurdyjscy przywódcy zdają się to doskonale rozumieć. Nie chcą stracić z trudem wywalczonej autonomii, która choć nie ma żadnego międzynarodowego statusu i nie widnieje na mapach, w rzeczywistości funkcjonuje jako odrębne państwo. Stąd w obawie przed reakcją sąsiadów nie mówią głośno o niepodległości. Dla ościennych państw mogłoby to oznaczać problemy z własnymi Kurdami.
Sytuacja w regionie zmienia się z godziny na godzinę. Kilka dni temu oddziały armii tureckiej wkroczyły do północnego Iraku pod pretekstem misji humanitarnej, by zapobiec przekraczaniu granicy przez uchodźców. Organizacje zajmujące się prawami człowieka ostrzegają, że turecka armia może dopuścić się masowych aresztowań Kurdów, pacyfikacji wiosek, tortur i zabójstw politycznych, podobnie jak czyniła z mniejszością kurdyjską we własnym kraju. Nie jest żadną tajemnicą, że Turcja chce zapobiec przekształceniu się kurdyjskiej autonomii w niepodległość; chce również zająć obszary wokół roponośnego Kirkuku. Pojawiły się również informacje o nieoficjalnych rozmowach między Ankarą i Teheranem na temat rozbioru irackiego Kurdystanu. Kurdowie oczywiście na to nie przystaną — zapowiadają zbrojny opór, zaś ci z PKK już ogłosili wznowienie wojny z Turcją, zawieszonej po uwięzieniu Ocalana.
Amerykanie wyrazili oburzenie z powodu wkroczenia wojsk tureckich — nie chcą nowej wojny na terenie Iraku; podobnie jak tureckiej kontroli nad Kirkukiem, oznaczającej de facto dominację Ankary w tej części świata.
Kurdowie iraccy nienawidzą Saddama, ale nie chcą uczestniczyć w wojnie przeciwko Irakowi. Boją się odwetu Bagdadu, boją się Ankary. Jednakże koniec irackiego tyrana jest marzeniem wszystkich Kurdów.
Najbardziej prawdopodobny scenariusz po zakończeniu wojny z Saddamem zakłada stworzenie w Iraku państwa w nowej formule: federacji irackich szyitów i sunnitów oraz Kurdów, którzy zachowaliby autonomię. Byłoby to najlepszym rozwiązaniem dla tego umęczonego regionu. Pozostaje mieć nadzieję, że będą tego chcieli wszyscy zainteresowani: Kurdowie, Irakijczycy, Amerykanie i Turcy.
źródło: Łukasz Kaźmierczak: 'Kurdyjski węzeł'

Gdyby ktoś chciał więcej o Problemach Kurdyjskich wiedzieć to polecam:
Problem kurdyjski Turcji Marek Musioł