21 września 2016

Remont dobiega końca.

Trzeci dzień mija w remontowej atmosferze, a my powoli zbliżamy się do końca. Akwarium zostało przeniesione bez strat, nie licząc jednej starutkiej langusty. Wyniki wody po przeniesieniu bardzo nieznacznie uległy pogorszeniu i już wracają do normy. A całość czeka już tylko na zamknięcie ramy, żeby szafki kuchenne były bezpieczne od nadmiaru soli. Efekt na dzisiaj nie jest pełny, ale i tak kuchnia przyciąga jak magnes. Podłoga legła na swoim miejscu w jeden dzień. Jurek zawziął się i do wieczora pomimo walki z meblami oddał nam pokój, chociaż za listwami jeździliśmy dzisiaj cały dzień i skończyło się na zakupie nowej lampy, a listew i progów nie dostaliśmy. Muszę sprawdzić sklepy w sieci i dopiero pojechać odebrać, bo inaczej cienko to widzę. Progi okropne plastikowe, a listwy nędzniutkie po 5 funtów za 2 metry. No ale za to mam tablicę do słówek nad głową i uzupełniłam zdjęcia nad kominkiem. A od jutra nie ma zmiłuj się, siadam do róż, bo ileż można wycinać tagi do mix mediowych zabaw. Czas zrobić coś konkretnego i skończyć album. Tylko najpierw będę musiała Jurka wysłać na ryby....


Dzisiaj trzy razy usłyszałam od córki:
- Mamo wiesz, że bardzo cię kocham.... - A wnuczka to co chwila przybiega i pilnuje żebym przypadkiem się nie nudziła bez niej. Ten szkrab jest tak kochany i rezolutny, że tak bardzo chce się żyć. Oby jak najdłużej.  A bakłażany dojrzewają :))