- Mówiłaś, że nie będziesz wychowywać córce dzieci. - Przecież ja nie wychowuję nikomu dzieci. Ja czasem rozpuszczam moją wnuczkę, ale takie jest prawo babci i nie zamierzam z niego zrezygnować. Co tu jeszcze można dodać.... Kiedy ja teoretycznie miałam pomagać, a praktycznie stałam się kulą u nogi, którą codziennie trzeba było wozić do szpitala na drugi koniec miasta. Siedzieć przy mnie i pocieszać, to żadne z moich dzieci nawet nie skrzywiło się. Po prostu ja słyszałam tylko:
- Mamo za godzinę będziemy jechali do szpitala, pamiętasz? - I wieźli mnie, trzymali za łapkę i pocieszali jak umieli z siłą wodospadu. Dbali o mnie tak, że (można mi w tym miejscu bezkarnie zazdrościć dzieci) nawet personel był pod wrażeniem naszej punktualności, systematyczności i dbałości o szczegóły. Pewnie dlatego wielokrotnie wchodziłam na naświetlania z biegu, a na chemioterapii zawsze miałam kilka fajnych foteli do wyboru. Dlatego dzisiaj mogę chociaż w niewielkim stopniu pomóc im w domu, żeby mogli popchnąć trochę spraw dla naszego wspólnego dobra do przodu. Bo czymże jest rodzina? Przecież nie szyldem pod którym staje się do zdjęć i mówi o obowiązkach, a kiedy busola obowiązków się przesuwa to dopasowuje się regulamin rodzinny do własnych potrzeb. Da mnie rodzina to słowo w którym mieści się odpowiedzialność, uczciwość, szczerość do bólu ale i miłość, wspieranie rozumne, wtedy kiedy wiemy, że bez naszej pomocy straty będą większe niż zyski z nauki samodzielności.
Dzisiaj nasz dom jest takim jaki marzył mi się dawno dawno temu i zawsze słyszałam, że mam za wielkie marzenia, które nie przystają do rzeczywistości. Już myślałam, że to niemożliwe, a tu taki psikus na drodze. Miło mieszkać w domu w którym na śniadanie dostaje się kawę z uśmiechem a często gazetkę do crafta i dzień upływa bez zbędnego zadęcia i zawzięcia bo plan zbyt napięty, żeby się sam zapiął.
A my się zadęłyśmy i pobawiłyśmy się w kuchni jak szalone, jutro już zrobimy czekoladowy krem a dzisiaj degustacja i bajki.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz