3 czerwca 2015

Przed gimnastyką.

Już dawno powinnam o tym napisać. Wieki temu, bo blisko 30 lat temu dostałam od mojej mamy ukorzenioną odnogę hoi. Kwitła u niej w kuchni zawsze obficie w okolicach wakacji i ten słodki zapach zawsze będzie mi się kojarzył z kuchnią mojej mamy. No ale u mnie ta hoja w żaden sposób nie chciała zakwitnąć. Rosła, była zdrowa i z pięknymi liśćmi, ale do kwitnienia nie mogłam jej namówić. Może to wina temperatury, metalowych parapetów i nędznego światła na nich. Nie chciała kwitnąć i już. Więc kiedy przyleciałam do mojej córki pierwszy raz i zobaczyłam okno wychodzące na ogród i brak grzejnika pod nim, to pomyślałam o hoi, że na takim parapecie powinno jej się chcieć zakwitnąć. Kiedy za jakiś czas córka zapytała mnie czy mogłabym wysłać jej kilka doniczkowych kwiatów takich jak w domu, byłam w siódmym niebie, bo hoja była pierwsza na mojej liście do wysyłki. Wiedziałam już, że będę latała na dłużej do córki, bo wnuczka potrzebuje babci i babcinego ciepła, a babcia, czyli ja potrzebuje mojej rodziny jak powietrza. Tak więc popakowałam wszystkie roślinki w pudełka zabezpieczając korzenie na czas transportu i pojechały z kurierem na drugi koniec Europy, a ja niedługo po nich mogłam lecieć, wiedząc że nie zostanie w domu żadna biedna roślinka bez opieki. Sprowokowana przez mojego czytelnika Jarka, musiałam wziąć aparat i kilka zdjęć zrobić. Aparat to oczywiście canon ;))) Wierna zaczynam być marce bo i drukarka ma ten ładny napis, ale na aparacie jest tym razem nazwa PowerShot SX260HS, czyli zabawka do torebki a lubię ją za zoom optyczny 20x. Mogłoby być lepiej, ale jest 8:56, a ja dopiero piję kawę i zaraz mam mieć ćwiczenia pod okiem instruktora, który nie odpuszcza....













2 komentarze:

  1. Oho!!! Ale wszystko wam tam kwitnie pięknie!!!

    OdpowiedzUsuń
  2. Z nietypowych roślinek to na pewno limonka, która ma owoce i cytryna ostatnio, którą kupiła mi Malwa w doniczce, musiałam wystawić z pokoju, bo poziom zapachu dawał popalić strasznie i teraz wróciła do pokoju, do tego obsypana kwiatami i zawiązanymi owocami. Ale to wina angielskiego lata.

    OdpowiedzUsuń

Będzie miło jak skomentujesz :) Dziękuję :)