2 kwietnia 2015

Dwie radioterapie w jeden dzień i trzy dni odpoczynku.

Ostatnia chemia za mną. Jestem ponoć ewenementem, który poradził sobie wyjątkowo dobrze z cała chemioterapią. Nie będę tutaj pisała o wsparciu jakie dostałam od przyjaciół bo oni wiedzą co jak i dlaczego. Po raz kolejny przekonałam się co znaczą przyjaciele i na których zawsze i wszędzie można polegać a którzy po prostu są. Najważniejsze że dałam radę, że jestem mądrzejsza o kolejne doświadczenie i silna do podjęcia ostatecznej rozgrywki o pełne zdrowie.
Wczoraj była ostatnia chemioterapia, dzisiaj dwie radioterapie. Tak to męczące, ale ja dzisiaj zjadłam zielony groszek, byłam na zakupach dwa razy i nawet posiedziałam z dziećmi przy stole z kawą i ciastkiem. Regeneracja sił iście mistrzowska i nie będę wskazywać ręką kogo uznaję winnym tego stanu ;))) Dziewczyny wy wiecie, ja wiem i to jest najważniejsze.
A dzisiaj kopiłam nową maszynkę do mojego scrapbookingu i już nie mogę się doczekać jej przyjścia do domu. W głowie mam mnóstwo pomysłów na planery, notesy, terminarze itd. Teraz już tylko tydzień w szpitalu i tydzień na regeneracje sił po szpitalu. Ponoć pół roku będę wracać do zdrowia, ale chemię też miałam znosić dużo gorzej i wcale nie było tak źle. Więc zakładam że w moim przypadku i z takim wsparciem przyjaciół tydzień regeneracja sił, żeby móc działać a później kilka miesięcy na dojście do pełnej sprawności. Ostatecznie nie ma czasu do zmarnowania po takich przejściach i takich doświadczeniach :) Życie jest zbyt piękne żeby je marnować na leżenie i nieważne sprawy.
Muszę wybrać jeszcze drukarkę która ma stać na moim biurku, ma mieć niedrogie tonery atramentowe najlepiej każdy oddzielnie. Dawać radę wydrukować porządnie zdjęcie, nie mieć problemu drukowania na materiale o gramaturze do 300g/m2 i oczywiście ma być solidnie zrobiona i nie zabijać ceną. W grę wchodzi każdy sensowny model a ten, który w ostateczności kupię opiszę, czy sprawdza się w mojej scrapbookingowej działalności.