20 października 2013

O Wrześnio, moja miła....


Pojechałam do Wrześni, do mamy, do Uli, siostrzyczki przyszywanej na dobrą dratwę i nawet znalazłam w tym całym zabieganiu trochę czasu na zwiedzenie miasta. Stara Lenina wygląda dostojnie, jak przystało na Wrześnię. Kiedyś był tu Bank 440 i oczywiście Września bez problemu wygrała rywalizację. Miasteczko ma szczęście do włodarzy, a może szczęście Wrześni polega na tym, że miasteczko ma szkoły na wysokim poziomie. Kiedyś były tu szkoły średnie różnych kierunków. Od Liceum Ogólnokształcącego poprzez Technikum Elektryczne, Weterynaryjne, Rolnicze, Mechaniczne i Mleczarskie. A wszystko to w miasteczku liczącym zaledwie 28 tysięcy mieszkańców. Dzisiaj szkół przybyło, kierunki studiów powstają jak grzyby po deszczu, chociaż Poznań ze swoją ofertą edukacyjną blisko i w zasięgu uczniów miejscowych szkół średnich. Może dlatego włodarze miasta wybierani są rozsądniej niż w innych miastach, są lepiej rozliczani a miasto korzysta z tej polityki od wieków niezmiennej: edukacja przede wszystkim.


Chwileczka przed spotkaniem.
 I spotkanie :)