7 maja 2014

Zazębiające się pasje

Jeden z tych fajnych dni kiedy to słoneczko przygrzewa prawdziwie wiosennie a temperatura oscyluje w okolicy 20 stopni i daje złudzenie nadchodzącej prawdziwej wiosny.
Rano usiadłyśmy sobie przy śniadaniu na świeżo czyli nowalijki pochodzenia południowo-amerykańskiego i co nieco z europy cieplejszej do polskiego serka i własnej rzodkiewki. Oczekiwanie na Joasię nie było długie. Trafiła do nas bez problemu dzięki GPS i szeroko otwartym oczom. Wspólna kawa, babskie pogaduszki o życiu i jak rozwijać skrzydła, oglądanie prac Joasi, a jest co oglądać a na koniec oczywiście wspólne zdjęcia.
Joasia robiła zdjęcia jak my to robimy:








I żeby nie było, że nic z tych zdjęć nie wyszło to też kilka fotek zrobiłam:









Kolejne spotkanie za niedługo i jak znam życie i Joasie to zdjęcia też będą. Chociaż może nie tylko zdjęcia....
Oczywiście swoich prac z sutaszu udostępniła do zdjęć Joasia Potępa. Problem w tym, że tym razem ja nie dałam rady pokazać, jakie one są piękne. Może za którymś razem się uda wreszcie.