21 czerwca 2012

Podsumowanie tygodnia


Tak, tak, to ja we własnej osobie. Wykorzystałam fakt że kolejny raz moja mama uparła się, że opanuje robienie zdjęć. Są osoby, którym technika szkodzi i wypadałoby to zaakceptować i żyć z tym jak z kolorem włosów danym przez naturę. Ale nie moja mama. Ona opieprza każdy sprzęt techniczny, obwinia bogu ducha winne komputery i miksery za to że jej nie rozumieją tak jak sobie założyła ;) Nie przyjmuje do wiadomości, że ten sprzęt musi dostać informacje co ma zrobić, czasem ta informacja nazywa się wtyczka do kontaktu i Power, czasem coś więcej. No ale kiedy przebrnęłyśmy przez etap Power i ten przycisk u góry, omijając nazewnictwo żeby już nie dokładać problemów to po wykonaniu kilkudziesięciu pstryków, na jednym znalazłam się w kadrze, do tego ostra o dziwo i ze zdziwioną miną, że już prawie we mnie mama celuje ... o i trafiła, a że mina głupawa. Cieszę się, że mam zdjęcie i do tego na moim balkonie i nawet nie widać bałaganu ;)


 
Przy okazji pstryknęłam zdjęcie mojej mamie obrażonej bo aparat jest zepsuty i ona nie widzi tego co chce w nim widzieć, ale to chyba będzie czekało każdego z nas na finiszu drogi i na spacerze brzegiem morza okraszonym deserem w Perle Bałtyku humor wrócił, więc korzystając z okazji zrobiliśmy kilka pozytywnych zdjęć.

A dzisiejszy dzień to było prucie  pulowera wełnianego kiedyś darowanego z dobrym sercem i zamienianie go w kolorowe sznureczki do filcowania. Pakietów do barwienia mam dużo więc kolory będą z pełnej gamy kolorów żywnościowych, naturalnych i chemicznych barwników. Chemiczne dodatki do barwienia jada paczką do mnie, a naturalne roślinki zostały umiejscowione w okolicy, więc teraz czytam polecone przez Plastusię książki, bez polecenia wertuję również jej świetnego bloga o farbowaniu i zbieram wiedzę tajemną i materiały do prób z farbowaniem. Poniżej wełna popruta i powiązana w pakieciki przed i po farbowaniu. Farbowania CDN.

  
Posted by Picasa

3 komentarze:

  1. Zdjęcie zrobione prze mamę wcale nie jest złe:)! Znam ten "ból" tłumaczenia - ja podaję przykład z odkurzaczem - nie wystarczy włożyć kabel do kontaktu - trzeba jeszcze pstryknąć wtyczkę, żeby zadziałało - i tak samo jest z komputerem :))
    Cieszmy się z tego, że mamy chcą pojąć i próbują opanować tę technikę:)
    pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  2. Fajna jest Twoja mama. Widać, że ma charakter. Muszę dogłębniej przeczytać Twój blog, celem zrozumienia filcowania i farbowania włókien. Końcowe efekty są powalające. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. Ale jesteście podobne )))
    Widzę że miło spędzacie czas i kreatywnie )))

    OdpowiedzUsuń

Będzie miło jak skomentujesz :) Dziękuję :)