20 marca 2012

Kapusta, zamiast grzecznego posiedzenia przy kawie ;)

W poniedziałek umówiłyśmy się z Galiną na krótko. Miałyśmy skoczyć do sklepu, omówić trochę spraw wspólnego przedsięwzięcia przy kawie i czymś słodkim, i to wszystko.

Godzinka zeszła nam w mieście, coś tam trzeba było rzucić na ruszt, żeby głód nas nie zabił i Gala rzekła:
- Nie złość się, ale stoły stoją,  a czas leci. Choć, coś ci pokażę - i na dwie ręce rozłożyłyśmy szalik. Znaczy Galina mówiła co mam robić, a ja powtarzałam. Poszło sprawnie i filcowało się szybko. To chyba była najkrótsza lekcja z filcowania, a efekt widać poniżej:




Kiedy wieczorkiem usiadłam zbierając myśli i próbując zapisać w skrócie lekcję, dotarło do mnie, że muszę powtórzyć i rano zrobić taki sam szal już samodzielnie. Dziś zrobiłam szal i siłą rozpędu zabrałam się za maczki. Ale zdjęcia będą jak wyschną i poskładam je jak należy w całość, a szal mam ochotę pofarbować. Aż nie mogę doczekać się jutra :)